Krawat i poszetka

Z garniturem wśród szkieletów – wizyta w muzeum

Na sobie

Dwurzędowe marynarki jeszcze kilka lat temu należały do rzadkości. Ostatnio sytuacja uległa jednak zdecydowanej zmianie i ten fason na dobre powrócił do łask. Choć często są traktowane jako bardzo formalna opcja, znakomicie sprawdzają się również w nieformalnych stylizacjach. Zwłaszcza, jeśli są uszyte z tkanin o bardziej swobodnej fakturze i wzorze.

O samej stylizacji nie będę się za bardzo rozpisywać. Garnitur pochodzi z kolekcji firmy Próchnik. Nosi się go dobrze z jednym wyjątkiem. Brustasza jest za szeroka i przede wszystkim za głęboka, przez co kieszeń staje się dość luźna. To sprawia, że poszetki z delikatniejszych (gładszych) tkanin lubią się w niej przemieszczać. Niemniej jednak uważam, że kolekcje Próchnika wyróżniają się na plus wśród oferty krajowych marek porównywalnego segmentu. Natomiast na duży minus daję za politykę cenową. Wywindowane w górę, nieadekwatnie wysoko ceny, szybko lecą w dół i nie są to obniżki rzędu kilku procent ale kilkudziesięciu. Myślę, że nabywcy “pierwszego rzutu” mogą później czuć się rozczarowani.

Krawat to mieszanka jedwabiu i wełny. W dniu sesji pogoda była bardzo szaro-bura i to mnie pchnęło w kierunku bardziej stonowanego, nisko kontrastowego dodatku. Dla niektórych może całość stać się przez to zbyt monochromatyczna. Dla mnie jednak taki zestaw lepiej pasował do aury w tamtym dniu.

Buty to upolowane w TK Maxx Florisheim Imperial. W ostatnich latach pojawiło się trochę narzekań na tą markę. Rzeczywiście część produktów nie ma już dawnej jakości, jednak te z linii Imperial nadal trzymają co najmniej przyzwoity poziom. A biorąc pod uwagę okazyjną cenę za jaką je nabyłem to zasługują na miano naprawdę dobrego obuwia.

Z garniturem w Muzeum

 

Z garniturem w muzeum

Muzeum

Zdjęcia zostały wykonane w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Wrocławskiego. Bardzo lubię to miejsce – cóż, pracuję w tym samym budynku i do muzealnych kolekcji zaglądam zarówno zawodowo jak i dla własnej przyjemności. Wyremontowana klatka schodowa naszego muzeum może pretendować do grona najpiękniejszych wrocławskich wnętrz.

Z garniturem w muzeum
Muzeum Przyrodnicze UWr – klatka schodowa po remoncie robi wrażenie

Samo muzeum może poszczycić się kilkoma zbiorami unikalnymi w skali Polski jak i świata. W Sali Szkieletowej eksponowany jest zbiór przedstawicieli morskich ssaków – największy w Polsce. Poza tym, w zbiorze znajdują się przedstawiciele wymarłych już wilkowora tasmańskiego (inaczej wilka workowatego, tasmańskiego), alki olbrzymiej czy jajo mamutaka. Ozdobą sali szkieletowej jest wymarły jeleń olbrzymi (Megalocerus giganteus).

Z garniturem w Muzeum
W tle szkielet jelenia olbrzymiego a na pierwszym planie szkielet dugonia.
Z jeleniem za plecami
Tak to wygląda, gdy za plecami przycupnie jeleń! W tle nosorożec szczerzy zęby w uśmiechu a za kolumną czai się żubr…

 

 

Szkielet morsa
Twarzą w twarz z dugoniem…
Z garniturem w muzeum
… i kazuarem.

Inną perełką w Muzeum jest szkielet płetwala błękitnego – jedyny w Polsce. Choć eksponowany tu okaz należał do młodego, nie w pełni wyrośniętego osobnika to i tak imponuje rozmiarami!

Płetwal błękitny
Za plecami szkielet płetwala. Choć należy do młodego osobnika, to i tak gabaryty robią wrażenie!

Poza zbiorami udostępnionymi zwiedzającym, nasze muzeum może poszczycić się posiadaniem jednych z największych światowych kolekcji ślimaków płucodysznych oraz korali ośmiopromiennych i największą w Polsce kolekcją herpetologiczną. Są to bardzo cenne dla naukowców kolekcje. Niestety, duża część zbiorów uległa bezpowrotnie zniszczeniu bądź zaginęła w okresie Festung Breslau.

Na koniec dodam jeszcze, że obecnie niemal wszystkie okazy kręgowców znajdujące się na ekspozycji to zbiory jeszcze z sprzed II Wojny Światowej albo pozyskane z ogrodów zoologicznych a nie upolowane w celu wypchania i zapakowania do gablot.

 

Zobacz też Nieformalny garnitur na trzy sposoby vol.1

  • Świetna stylizacja! Zaciekawiłeś mnie brustaszą, którą obiecuje, że sprawdzę. Pozdrawiam!

    • Męski Pub

      Dziękuję!
      W kwestii brustaszy to oczywiście moja ocena, ale to jedyna marynarka spośród moich, w której mam regularny problem z wędrującą poszetką. Z jednej strony szerokość brustaszy dobrze koresponduje z szerokością klap więc może trochę płytsza rozwiązałaby problem.