Norwegia, kraina fiordów

Urodzinowy wypad

Kiedyś w życiu przychodzi taki moment, w którym na liczniku wybija jakaś okrągła rocznica. Na przykład okrągła rocznica urodzin. I to takich przełomowych. Podobno przełomowych. Tak mówią. Odniosę się do tej opinii za klika lat, czy aby ta czterdziestka nie jest trochę przereklamowana. Tak czy inaczej w tym roku moi serdeczni przyjaciele i ja wchodzimy w wiek szanownego inżyniera Karwowskiego (kto wie kto zacz ręka w górę albo lajkuje Męski Pub na fejsie). Przyjaźń, prawdziwie męska, trwa od czasów szkoły średniej, gdzie przecięły się nasze życiowe ścieżki.

Najlepsza ekipa!
Najlepsza ekipa!

 

Kierunek Norwegia

Płaszcz wojskowy
Piękne okoliczności przyrody. I niepowtarzalne zresztą….

Tak się złożyło, że urodziny mamy bardzo ładnie porozrzucane w ciągu roku. Pierwsze wypadły w styczniu, kolejne będą w czerwcu, następne w sierpniu a ostatnie w tej rundzie w grudniu. Pytanie, jak świętować pojawiło się już rok temu. Postawiliśmy na cztery kilkudniowe wypady. Pierwsza miała być Islandia. Nie wyszło, więc jej miejsce zajęła Norwegia. Wyszło znakomicie. Gdzie pojedziemy w czerwcu? Trwają negocjacje 😉

Marzyłem o wojskowym płaszczu. Wreszcie go upolowałem i dotarł dosłownie dzień przed wylotem. Bez szans na niezbędne poprawki, ale mimo to pojechał ze mną, jako jedyne odzienie wierzchnie. Zdał egzamin (termiczny) i po powrocie powędrował do krawca. Na blogu niebawem ponownie zawita, ale już po przeróbkach i bez skandalicznych nadmiarów objętości.

Płaszcz wojskowy może służyć również w cywilu!
Płaszcz upolowany. Jeszcze trochę za duży, ale po powrocie trafi do krawca na przeróbki!
Tweedowa marynarka
Tweedowa marynarka dobrze chroniła przed wiatrem.

 

Ograniczony bagaż nie pozwalał na zabranie szczególnie zróżnicowanej garderoby. Mimo to, chciałem spakować się tak, aby nie paradować każdego dnia tak samo ubrany. Z drugiej, to był wypad z przyjaciółmi a nie wyjazd na Pitti Uomo. Cała garderoba, którą miałem zamiar zabrać musiała zmieścić się w bardzo niedużym bagażu podręcznym (i możliwie nie pognieść) albo pojechać po prostu na mnie. To oczywiście trochę ogranicza pole manewru.

W kategorii “marynarka” postawiłem na tweed. Chociaż niska kozerka czyni ją może trochę “dziadkową”, to mi to aż tak nie przeszkadza. Lubię ją. Poza tym, na norweski klimat ciepły Harris Tweed wydaje się być dobrym wyborem. W końcu to przędza powstała w smaganej zimnymi wiatrami Szkocji.

Z powodu małych problemów logistycznych (nie zgrałem operacji “pranie” z operacją “wyjazd”) miałem do dyspozycji tylko trzy białe koszule. Jak wiadomo, biała koszula pasuje zawsze i do wszystkiego. Tak więc trochę z musu zamiast czwartej białej zabrałem niebieską z kołnierzykiem button down. Aż do tego wyjazdu długo wzbraniałem się przed takim połączeniem. Wszak moja marynarka wpada w odcienie oliwkowej zieleni, a zasada blue and green shall not be seen jasno zakazuje ich łączenia. Choć z drugiej strony, złamano ją już tyle razy, że należy ją dodać do kategorii “zasady są po to, żeby je poznać a później połamać”. Zestaw uzupełniony o szary krawat chyba dał radę. Niestety, jedyne zdjęcie na jakim się znalazłem w tym zestawie zostało zrobione telefonem komórkowym i to z pewnej odległości, więc jakość “trochę” na tym traci,…

Jeśli gdzieś jest skała, z któej lepiejwidać, to trzeba na nią wejść!
Jeśli gdzieś jest skała, z której lepiej widać, to trzeba na nią wejść! Wtedy nie widać, że się nogawka zawinęła 😉

Alternatywą dla brązowo szarych spodni (moich ulubionych w zestawieniu z tą marynarką) były bordowe chinosy. One z kolei są dla mnie numerem dwa w parze z tą marynarką. Tu już klasycznie, z białą koszulą. Bordowy krawat dobrze współgra ze spodniami i razem ożywiają całość.

 

 

 

 

 

 

16344227_1426386180714422_1935035796_n (2)I jeszcze jedna drobna wariacja na temat. Zmiana krawata na zielony we wzorek. Niby drobny  detal, ale i tak zmienia oblicze.

Za parę miesięcy następne urodziny. Inna pora roku, inne miejsce i inne ubraniowe wyzwania. Roberta namówię aby trochę więcej uwagi poświęcił kwestii mody i zdam na blogu relację z oficjalnej części wyjazdu.