Tweedowa marynarka

Tweedowa marynarka MTM Studio Suits – recenzja

Usługa MTM czyli z angielskiego made-to-measure to coś pomiędzy w szyciem na miarę (bespoke) a ubraniami z tzw. wieszaka, czyli RTW (ready-to-wear). Oczywistym ograniczeniem ubrań RTW jest to, że są szyte na określone typy sylwetek, czyli ich rozmiarówka jest mocno uśredniona i możliwie uniwersalna (czyli leży naprawdę dobrze tylko na wyidealizowanym, uśrednionym kliencie). MTM pozwala na wykonanie ubrania w oparciu o zdjętą wcześniej miarę, czyli jest już bardzo mocno spersonalizowane i daje lepsze efekty. A ponieważ od długiego czasu chodziła mi po głowie tweedowa marynarka, postanowiłem skorzystać z oferty jednego z producentów oferujących szycie MTM, choć przyznaję, że nie bez obaw.

Jakiś czas temu dałem się skusić ofercie firmy szyjącej marynarki i garnitury na miarę. Zamówionego garnituru nie mam do dziś, firma zniknęła, ale na szczęście pieniądze bezproblemowo odzyskałem. Nauczony tym doświadczeniem długo wahałem się przed kolejnym zakupem u producenta, o którym stosunkowo mało wiem. Wreszcie zdecydowałem się wypróbować ofertę Studio Suits. Z powodu wcześniejszych doświadczeń zdecydowałem się na testowy zakup jednego z tańszych modeli, jednak rzecz jasna takiego, który będę chciał nosić. Oczywiście, ze względu na nadciągającą jesień i zimę wyborem była tweedowa marynarka. Poza tym, lubię tweed!

Ale po kolei.

Co mnie przekonało do wypróbowania tej oferty?

Z informacji wyczytanych na stronie producenta wynika, że marynarki szyte są metodą half canvas, 70 % pracy wykonywana jest ręcznie i wreszcie wykorzystywane są naturalne tkaniny. Ponoć w większości bardzo renomowanych producentów ale nie koniecznie metkowane (jest to dość częsta praktyka – dobre tkalnie sprzedają tańszym, mniej prestiżowym producentom ten sam materiał co “lepszym” odbiorcom, tyle, że jako “no name”). W ofercie są też tkaniny “metkowane” jak np. Harris Tweed, tyle, że kosztują znacznie więcej.

Firma oferuje bogactwo krojów. Co więcej, większość modeli może być customizowana i to najczęściej bez dodatkowych opłat. Naszej kontroli podlegają liczba i rodzaj guzików, kształt i szerokość klap, liczba szliców, rodzaj tkaniny wierzchniej (nawet kilkadziesiąt opcji), podszewka, monogram i monogram na kołnierzu, rodzaj kieszeni (z patką lub bez), czy dodatkowa biletówka. Dla cierpliwych – można również zamówić próbnik z tkaninami.

Nie ukrywam, że cena również miała wpływ na podjęcie przeze mnie ostatecznej decyzji. Studio Suit to jedna z tańszych firm oferujących usługę MTM

Tweedowa marynarka 

Mój wybór padł na tweedową, sportową marynarkę z zapinanymi kieszeniami (również kieszeń piersiowa). Zamiast 2-guzikowego fasonu wybrałem zapinaną na trzy guziki, trzy guziki (zamiast domyślnych dwóch) na rękawach i brak szliców. Zażyczyłem sobie również szerszych klap (3.75″). Materiał to jasnobrązowy tweed, niestety bez danych na temat producenta.

Poza tym możliwe jest złożenie zamówienia w oparciu o standardową rozmiarówkę producenta (RTW) lub przesłanie własnych wymiarów (nie podnosi to kosztu usługi) i z tej opcji skorzystałem. Jest to bardzo duży plus dla osób o mniej typowych sylwetkach. Tu mała uwaga – rozmiary podaje się w calach; na stronie na której wprowadza się swoje rozmiary jest kalkulator przeliczający centymetry na cale.

Realizacja 

Już następnego dnia po złożeniu i opłaceniu zamówienia w mojej skrzynce mailowej pojawiła się informacja o skierowaniu mojego zamówienia do produkcji. Po kolejnych pięciu dniach poinformowano mnie o przekazaniu przesyłki firmie kurierskiej (DHL). I cóż… kilka dni później odebrałem, odpakowałem i oczywiście bezzwłocznie przymierzyłem zamówioną marynarkę. Podsumowując, od złożenia zamówienia do odebrania przesyłki mięło 11 dni (byłoby 9, ale weekend powstrzymał kuriera).

Wrażenia

Tkanina z której uszyto moją marynarkę to dość lekki tweed. Miły w dotyku o raczej miękkim chwycie. Porównałbym go z typowym irlandzkim Donegal Tweed. Podoba mi się jej dopasowanie. Uważam, że dobrze leży i dobrze pracuje, zarówno zapięta na dwa górne guziki jak i tylko na środkowy (zdjęcia niebawem).

Po wyjęciu z kartonu rękawy były nieco pogniecione, ale to normalna kwestia transportu. Ja marynarkę na siebie praktycznie od razu założyłem i w ciągu dnia zagniecenia się większości rozprostowały, co dobrze świadczy o jakości tweedu. Podobnie, mając do czynienia z konstrukcją ‘half canvas’ oczekiwałem anonsowanego przez producenta tzw. rollu klap. Początkowo były jednak dość płaskie – efekt sprasowania w transporcie. Stopniowo jednak zaczęły odzyskiwać swoją trójwymiarowość, jednak nie osiągnęły oczekiwanego efektu.

Naszyte (nie rozpinane) guziki (to akurat minus, a o tym niżej) oraz duży zapas materiału (również podszewki) w rękawach pozwalają na ich ewentualne wydłużenie lub skrócenie, gdyby okazało się, że coś poszło nie tak z mierzeniem. W moim przypadku jest w sam raz, ale dobrze wiedzieć, że nadal mamy margines błędu na wypadek, gdyby coś poszło nie tak.

Minusy:

  • Wykończenie rękawów. Nie spodziewałem się odpinanych guzików przy mankietach, ale oczekiwałem wykończenia a’la rozcięcie samego mankietu. Niestety, tu jest zaszyty do samego końca niczym nogawka spodni.
  • Nierozcięta butonierka. Wiem, że jest to często standard i bardzo prosta rzecz do zrobienia, ale ja zawsze stresuję się, że przetnę o jedną nić za dużo 😉
  • Niezbyt ładnie wykończone dziurki od guzików. Tu niestety Studio Suit się nie popisało i uważam, że jest to najgorzej wykonany detal marynarki.

Tweedowa maryanrka

Tweedowa marynarka

Wykończenie dziurek guzików pozostawia trochę do życzenia…

Poza powyższymi, mam zastrzeżenia do opcji wyboru materiału. O ile można zamówić próbnik, co jest OK, to dobrze by było, gdyby opcje dostępnych tkanin zawierały informacje choćby o gramaturze czy sztywności. Ukrycie większości nazw producentów jestem w stanie zrozumieć z powodów podanych wyżej.

Jak wspomniałem Studio Suits plasuje się na niższej cenowo półce. Liczba możliwych opcji personalizacji (nie tylko maryanrek, ale też spodni, koszul czy płaszczy, które znajdują się w ofercie tej firmy) choć spora, to jest znacznie mniejsza niż u nieco droższej konkurencji (np. Luxire).

Podsumowując. Pomimo kilku zastrzeżeń, marynarkę polubiłem. Jak na razie nie mam uwag odnośnie wytrzymałości materiału i szwów. Sprawiają wrażenie solidnych, ale założyłem ją na siebie zaledwie kilka razy. Jako zdeklarowany piechur przewędrowałem już parę kilometrów mając ją na sobie i oddychalność konstrukcji oceniam na plus.

Całość wyniosła mnie 127 $ (+12 $ za przesyłkę), co daje kwotę około 470 PLN (około 510 PLN z przesyłką). Uważam, że jakość w stosunku do ceny jest dobra, choć bez fajerwerków, ale w tym przedziale cenowym trudno o lepszą ofertę MTM. A w moim przypadku, upolowanie tak dopasowanej rzeczy w ofercie RTW graniczy z cudem.

p.s. Tekst ten nie jest wynikiem współpracy z firmą Studio Suits.