sztruks

Sztruks i tweed

Jesień i zima to czas grubszych i ciepłych tkanin. Jest również okres w którym królują tak zwane kolory ziemi, czyli brązy, zielenie i beże. i w prezentowanych dzisiaj stylizacjach trzymam się tych barw. Natomiast w kwestii tkanin zwyciężył sezonowy konserwatyzm (albo zdrowy rozsądek) i postawiłem na tweed (lubię tweed), sztruks (lubię sztruks) i wełnę, czyli bardzo zimowy zestaw.

Sztruks

Niektóre rodzaje tkanin z miejsca dostają łatkę “dziadkowych”. Tak jest ze wszelkimi zgrzebnymi wełnami, choć ostatnio udało im się choć trochę wyrwać z tej kategorii, czy właśnie ze sztruksem. Sztruks to po prostu gruba bawełniana tkanina, utkana w taki sposób, aby tworzyć charakterystyczne podłużne prążki. Wielu osobom sztruksowe marynarki kojarzą się z akademickim sznytem. Wiadomo – czasami pozytywnie, czasami wręcz przeciwnie 🙂 Ale jakoś wizerunek wykładowcy albo nauczyciela w starej, znoszonej sztruksowej marynarce wryły się dość głęboko w świadomość.

Sztruks ma duże plusy. Jest to miękka, przyjemna tkanina. Dzięki swojej mięsistości oraz trójwymiarowej strukturze jest też ciepły. Czyli idealny na luźny, jesienno-zimowy zestaw.

Sztruks ma również swoje wady. Do największych należy zaliczyć dość szybkie wycieranie się prążków. Z tego powodu, sztruks przy podobnej intensywności użytkowania przegra z jeansami. Przez swoją miękkość dość łatwo też wypycha się i gniecie, a prasowanie raczej dobrze mu nie robi.

Myślę, że jest to tkanina, której nie warto skreślać i zasługuje na większe zainteresowanie.

Tweedu przedstawiać nie będę, ale poświęcę mu osobny wpis w niedalekiej przyszłości.

Na sobie

Jak wspomniałem na wstępie, klasyczne jesienno-zimowe kolory utrzymane są raczej w ciemnych tonacjach. Ja postanowiłem sięgnąć po jaśniejsze odcienie, utrzymane w jasnych, lekkich tonacjach. W przypadku obu zestawów ich trzon stanowią sztruksowe, jasnokremowe spodnie i tweedowa, lekka marynarka w odcieniu jasnego, wpadającego czasami w szarość brązu. OK – jasne spodnie nie będą moim pierwszym wyborem, jeśli na dworze będzie, jak to się mówi, chlapa. Ale jeśli jest sucho – czemu nie? Marynarka to produkt MTM Studio Suits. Pisałem o niej kilka tygodni temu. Jest to dość świeży nabytek w mojej garderobie i szybko ją polubiłem. Jest bardzo mocno dopasowana a ja w czasie od ściągania miary do ostatniej sesji zyskałem, w co sam nie mogę uwierzyć kilka kilogramów i teraz stała się ciut za bardzo dopasowana.

V-neck

W pierwszym zestawie postawiłem na niskie kontrasty. Biała koszula, kremowy sweter z merynosa, o ton ciemniejszy niż spodnie. Do tego oczywiście to co opisałem w poprzedzającym akapicie. Na stopach korespondujące z kolorem spodni welurowe brogsy i szare skarpety. Aby całość nie wychodziła zbyt mdło, pod szyją wylądował wełniany krawat, granatowy w bordowe pasy.

W drugim przypadku sięgnąłem po golf. Golfy też mają przypiętą dziadkową łatkę. A w towarzystwie takich tkanin jak sztruks czy tweed to już całkiem na kila dekad wstecz. Jednak w ostatnim czasie golfy do łask powracają. Ja się z tego bardzo cieszę, ponieważ bardzo lubię ten rodzaj swetrów i sięgam po nie niezależnie od tego czy według trendseterów są na topie czy nie. Ale dzięki temu, że wracają do łask będę miał większy wybór w trakcie poszukiwania fajnych modeli. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że dzisiejszy zestaw numer dwa nie okazał się całkiem dziadkowy.

sztruks

sztruks

sztruks

sztruks

Marynarka – (MTM) Studio Suits

V-neck – Rossini (podobne tu i tu)

Koszula – Bytom

spodnie – Tommy Hilfiger (podobne)

krawat – Republic of Ties

Buty – Salamander

Golf

Z pierwszego zestawu ostała się marynarka i spodnie. Do nich dołączył lekki, golf (merynos). Moim zdaniem ma kolor burgundowy, ale w zależności od oświetlenia oscyluje od ciemnobrązowego po ciemnobordowy. Upolowałem go w TK Maxx. Niestety po pierwszym praniu (w zalecanych 30°C) nieznacznie się skurczył i rękawom zaczyna brakować 1-2 cm. Na stopach wylądowały brewickowe brązowe brogsy. Ponieważ solidnie wiało i było całkiem zimno głowę chronił przed chłodem kaszkiet.

sztruks

sztrukssztrukssztruks

Golf – Giowani e Belli (podobny)

Kaszkiet – MES

Buty – Brewick

Dajcie znać w komentarzu, który zestaw bardziej Wam przypadł do gustu.

 

Plener, czyli zamek rycerski w Owieśnie

Sesja zdjęciowa na potrzeby niniejszego wpisu powstała przy współpracy z totofoto.pl w ruinach zamku w Owieśnie. Z jednej strony zamek ten mógłby być wspaniałą atrakcją turystyczną, z drugiej jest żywym pomnikiem socjalistycznego barbarzyństwa. Jak wiele takich zabytków zrujnowanych przez sowietów i później za tak zwanej komuny. A zamku w Owieśnie szkoda mi szczególnie. Raz ze względu na unikatową w skali Polski konstrukcję a dwa z racji związanej z nim legendy.

W Owieśnie pierwsza warowania powstała prawdopodobnie w XII-XIII wieku. I był to najpewniej drewniany gródek wzniesiony przez rycerzy z zakonu Templariuszy. No dobrze, nie tyle rycerzy, co chłopów i niewolników, którymi oni dyrygowali. W każdym razie taka warowania istniała tam aż do XIV wieku, kiedy w jej miejscu wzniesiono murowany zamek otoczony suchą fosą. Zamek ten przeszedł w ręce rodziny von Siedlitz, bardzo możnego rodu szlacheckiego ze Śląska. Do rodziny von Siedlitz należało jeszcze kilka innych mniej i bardziej okazałych rezydencji w tym rejonie.

W późniejszym okresie zamek trochę przebudowano, nadając mu bardziej barokowy charakter. I tak służył jako rezydencja rodziny von Siedlitz jeszcze w latach 40. XX wieku. Stan z lat 30 i 40 zachował się nawet na archiwalnych zdjęciach. Bezpośrednio po wojnie w zamku stacjonowali “wyzwoliciele”, czyli czerwonoarmiści. Kiedy wojsko opuściło zamek stał się on filią legnickiej delegatury NKWD. Później opuszczony zamek ulegał sukcesywnej dewastacji. W latach 60. runęła wieża zamkowa. Z dawnego świetnego zamku-pałacu rozkradano wszystko, co stanowiło jakąkolwiek wartość. Dzisiaj z zamku pozostały mury, fosa i sterty cegieł. Szkoda, ale może jeszcze uda się odrestaurować ten wspaniały zabytek. Na razie udało się jedynie odnowić bramę wjazdową na teren dawnej posesji pałacowej.

Konstrukcja

Zamek w Owieśnie jako jedyny w Polsce został wzniesiony na planie okręgu. Zachowany jest wewnętrzny dziedziniec, na który prowadziły dwie bramy. Natomiast  pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze zamykały całość w okręgu. Zamek otoczony jest fosą. Opodal znajdują się również zabytkowe zabudowania z czasów folwarków, brama wjazdowa i stawy hodowlane.

Legenda Zamku w Owieśnie

Każdy porządny zamek ma swojego ducha, który tam straszy, albo przynajmniej porządną legendę. O duchu z Owiesna nie słyszałem, ale legendę owszem. Otóż wiąże się ona z najazdem mongolskim z pierwszej połowy XIII wieku. Tak, tego najazdu, w którym Mongołowie pod wodzą Batu-Hana pokonali polskie rycerstwo w bitwie pod Legnicą, a głównodowodzącego Henryka II Pobożnego wzięli do niewoli a następnie ucięli mu głowę.

W każdym razie legenda głosi, iż zamek został zaatakowany przez silny oddział Mongołów. Obrońcy ukryci za murami zamku walczyli dzielnie przez wiele dni. Jednak tygodnie oblężenia sprawiły, że wyczerpały się zapasy pożywienia, wszyscy w zamku byli poranieni i wyczerpani. Ostatni kawałek mięsa jaki jeszcze mieli postanowili dać jednemu z zasłużonych, ale ciężko rannych rycerzy i w obliczu głodu chcieli negocjować poddanie warowni. Jednak traf chciał, że ów kawałek mięsa wyrwał z ręki rannego nieznany z imienia i rasy zamkowy burek i trzymając go w zębach czmychnął przez wyrwę w murze. Mongołowie widząc uciekającego z zamku psa z mięsem w zębach stracili nadzieję na rychłe zwycięstwo, uznając, że obrońcy muszą być znakomicie zaopatrzeni na wiele miesięcy oblężenia, skoro nawet zamkowe kundle karmią mięsem. Zaraz też zwinęli obóz i odstąpili od dalszego oblegania zamku w Owieśnie.

Podczas prowadzonych w latach 90 XX wieku prac archeologicznych odkryto tam dużą, kamienną głowę psa. Być może była pozostałością pomnika upamiętniającego brawurowego zamkowego burka.

sztruks
Prawdopodobnie tak właśnie wyglądał pies, którego brawura ocaliła obrońców zamku 😉

Sama okolica jest zresztą usiana zabytkami, więc szukając pomysłu na weekendowy, albo nawet i dłuższy wypad, warto ją wziąć pod uwagę. W niewielkiej odległości od Owiesna, znajdują się inne ciekawe zabytki, jak choćby Zamek Grodno, Niemcza (która tysiąc lat temu dzielnie broniła się przed wojskami niemieckiego cesarza), Ząbkowice Śląskie, czyli dawny Frankenstein (tak, właśnie ten Frankenstein), Kamieniec Ząbkowicki (z pałacem Marianny Oriańskiej), twierdze w Srebrnej Górze, fortyfikacje z czasów II Wojny Światowej i wiele, wiele innych.

  • Aleksandra Kolanek

    Dolny Śląsk jest pełen ruin, o których krążą legendy 🙂 klimatycznie 🙂

    • Męski Pub

      A dziękuję 🙂
      Tak, to prawda, że jest tu dużo przeróżnych zabytków:)