Przemiana #2 – Nowa garderoba

Przebudowa garderoby to skomplikowana operacja i finansowa i logistyczna. Warto ją zatem zaplanować tak, aby pochłonęła jak najmniej naszych zasobów (czasu, energii i pieniędzy) z jak najlepszym efektem. Przystępując do tej operacji warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki efekt chcemy osiągnąć, jak ma wyglądać nasza nowa garderoba? Czy naszym celem jest zbudowanie garderoby, która zapewni nam komfort i swobodę stylu casual? Czy będziemy raczej iść w stronę trochę sztywnego stylu oficjalnego? Czy może chcemy „rozruszać” nudny i męczący na dłuższą metę firmowy dress code wciskający nas w garniturowe uniformy? Czy też wszystkiego po trochę?

Jeśli wiemy już co chcemy osiągnąć idziemy do… naszej szafy dokonać w niej planowego, bezlitosnego remanentu, aby pozbyć się ubrań, które osiągnęły kres noszalności lub w ramach docelowego stylu nie będzie dla nich miejsca (dobra – kilka sentymentalnych t-shirtów można zostawić razem z jakimś zestawem roboczo-remontowym). Etap czyszczenia szafy jest bardzo ważny. Pozwoli nam wygospodarować miejsce na nowe ubrania (bardzo ważne), umocni potrzebę nabycia nowych ciuchów (bo w czymś trzeba chodzić!) i pozwoli ustalić wyjściowy stan posiadania. Może się okazać przecież, że mamy całkiem dobry zestaw koszul, ale brak nam na przykład spodni innych niż wytarte jeansy lub mamy niezły garnitur ale z racji tego, że rzadko go używamy, jeden krawat i jedną białą koszulę. Wreszcie wiedząc co mamy możemy zacząć uzupełniać garderobę o brakujące elementy. Na tym etapie należy też określić budżet, jaki jesteśmy w stanie wygospodarować na potrzeby operacji przebudowy garderoby.

[Na marginesie: ubrania znoszone i zniszczone mogą posłużyć nam np. jako odzież robocza-ochronna podczas nadchodzącego remontu czy prac ogrodowych. Tą, która jest w dobrym stanie, ale nie widzimy już dlań zastosowania w naszym przyszłym stylu, oddajmy potrzebującym, a nie wyrzucajmy na śmietnik.]

Co zatem powinno znaleźć się w naszej szafie? Poniżej przedstawiam dość subiektywną listę, która pozwoli, przynajmniej na początku, na stworzenie w miarę uniwersalnej garderoby. Lista jest dość długa, ale nie należy się tym zniechęcać, ponieważ z pewnością część rzeczy już jest w naszym posiadaniu, a część ma zastosowanie sezonowe (np. ciepły płaszcz w czerwcu raczej się nie przyda, podobnie jak lekka, lniana marynarka nie będzie pierwszym wyborem jeśli w styczniu temperatura spanie do -15 stopni) i nie trzeba wszystkiego kupować na raz.

Garnitur – Jeżeli celujemy w styl oficjalny, będzie to must have. Ba! Garnitur to must have dla każdego mężczyzny. Jeżeli pierwszy, to bez dwóch zdań, jednorzędowy, granatowy, o gładkim splocie. Wyborem numer dwa będzie wersja szara – grafitowa. Czarny, wbrew powtarzanemu często twierdzeniu, nie jest kolorem uniwersalnym. Taki garnitur dobrze wygląda po zmroku. W dzień ustępuje miejsca, ba, nie podejmuje nawet walki, z granatowym czy szarym. Jeśli więc zastanawiamy się nad numerem trzy, to zamiast czarnego celowałbym w mniej oficjalne kraty albo prążki. Materiał oczywiście naturalny – wełna czesankowa z dodatkiem jedwabiu. Poliestrów i innych wynalazków unikamy. Dobierając garnitur nr dwa, warto zwrócić uwagę, aby jego faktura i krój korespondowały z tym pierwszym. Pozwoli to na łączenie np. szarych spodni z granatową marynarką zwiększając nam pole ubiorowego manewru.

Jeżeli mamy już dwa podstawowe garnitury i dalej nam mało, można pomyśleć o wersjach prążki czy kraty, szytych z mniej oficjalnych tkanin (np. tweed) itp. ale to już kierunek dla osób zakochanych w garniturowym szyku.

Marynarka – Jeżeli brak w naszej szafie tzw. marynarki sportowej, to uzupełnienie tej luki będzie koniecznością. Podstawową będzie klasyczna, jednorzędowa marynarka w kolorze granatowym. Po prostu granat łatwo komponuje się z innymi kolorami, ale nie musi być to sztywna reguła. Można sobie poradzić mając brązy, zielenie i szarości, natomiast unikałbym żywszych kolorów dla podstawowej (jedynej) marynarki – dla kolejnych już nie. Przygotowując się do sezonu jesienno-zimowego postawimy na cięższe tkaniny – tweed, wełna, sztruks; oczekując na wiosnę i lato – lżejsze i bardziej przewiewne len lub bawełnę.

Koszule – Biała koszula powinna być podstawą w każdej męskiej szafie. I dobrze aby miała kilka równie białych towarzyszek. Po prostu biała koszula pasuje do wszystkiego. Jeśli takie już wiszą w naszej szafie, warto zainteresować się innymi kolorami i również wzorami. Dobrze mieć w palecie błękitne, liliowe albo różowe (jeśli jesteśmy odważni), w kratę czy paski. Nie zaszkodzi też kraciasta, flanelowa koszula.

Spodnie – Beżowe chinosy i klasyczne granatowe jeansy muszą być w męskiej szafie. A jeśli już są, warto zainwestować w inne kolory chinosów (np. brąz, niebieski, bordowy itp.). Jeśli lubimy ciepłe, mięsiste, tweedowe marynarki, warto pamiętać iż one bardzo lubią sztruks.

Buty – To element garderoby na jakim nie warto oszczędzać. Wszyscy styliści podkreślają, że dobre, zadbane buty uratują nasz wizerunek nawet przy nieco nieudanej „reszcie” natomiast kiepskie obuwie zniszczy najbardziej dopracowany efekt ubioru od kostek w górę. Warto mieć przynajmniej dwie pary dobrych, skórzanych butów, np. klasyczne oksfordy oraz derby a w miarę upływu czasu stopniowo zwiększać stan posiadania. I tu niestety jakość ma swoją cenę (choć wysoka cena nie musi być gwarantem jakości ani smaku). Dobre obuwie, o które się odpowiednio dba, służy latami. Kiepskiej jakości (pomijając komfort użytkowania) może nie nadawać się do niczego nawet po niecałym roku użytkowania.

Płaszcz – Mężczyźni noszą i kurtki i płaszcze. Chłopcy noszą tylko kurtki. Płaszcz jest eleganckim, praktycznym i bardzo uniwersalnym okryciem wierzchnim. Lekkie prochowce znakomicie chronią przed jesienną słotą (a i wiosną znajdą swoje zastosowanie). Cięższe, wełniane staną się najlepszym przyjacielem kiedy temperatura zacznie nieprzyjemnie spadać. No i w płaszczu nie ma problemu, że marynarka wystaje spod przykrótkiej kurtki.

Dodatki – Poza tą całą stertą wymienionych powyżej elementów garderoby mężczyzna musi dysponować mniejszym lub większym zasobem dodatków. Niby drobiazgi, ale skutecznie potrafią zrujnować budżet zakupowy.

Pasek do spodni i/lub szelki to elementy, których posiadania uzasadniać nie trzeba. Warto jednak pamiętać, aby pasek do spodni dobrany był pod kolor butów, więc jeśli mamy np. brązowe buty, to celujemy w brązowy pasek.

Krawat – tam gdzie pojawia się garnitur czy marynarka, krawat (ewentualnie mucha albo fular, ale to osobny temat) jest „oczywistą oczywistością”. I trzeba mieć więcej niż jeden, zawiązany raz na zawsze egzemplarz (tak na marginesie, mężczyzna musi umieć zawiązać krawat!).

Zegarek – to nie tylko urządzenie wskazujące czas. To również ważny element stylu i bardzo często dyskretny wyznacznik statusu. Elegancki (nie musi oznaczać, że bardzo drogi) zegarek to kolejny must have każdego mężczyzny. Pamiętaj też, że kolor paska zegarka powinien korespondować z kolorem butów i paska do spodni (jeśli są brązowe, to i przy zegarku powinien być brąz, jeśli czarne – to czerń, natomiast metalowa bransoleta będzie dość uniwersalna w zestawach casualowych, ale zazwyczaj nie pogra dobrze z eleganckim garniturem).

Spinki do mankietów – jeśli masz koszulę z mankietami zapinanymi na spinki to będzie to dodatek obowiązkowy. Obecnie wybór spinek jest ogromny – od sztywnych, poważnych i bardzo formalnych po wesołe, nawiązujące do hobby.

A mając to wszystko (i parę rzeczy ekstra, które tu pominąłem), pamiętajmy o jednym. Nawet najlepsze ubrania, dobrane przez najprzedniejszych stylistów stracą całą swoją moc i urok, jeśli nosić je będzie gbur. Bo najważniejszym „dodatkiem” zawsze będziemy my sami – ubiór ma tylko pomóc w podkreśleniu naszych walorów a nie w zastąpieniu zalet!

 

Inne wpisy z tej serii: Decyzja, Jak od razu poprawić sytl, Dlaczego second-hand?