nieformalny garnitur

W kratę na luzie – nieformalny garnitur vol 2

Dzisiejszy wpis, a w zasadzie prezentowana w nim stylizacja są pochodną pewnego zbiegu okoliczności. W sposób nie do końca zamierzony powstała druga część mini serii o nieformalnym garniturze (pierwsza odsłona została opublikowana już jakiś czas temu). Dość przypadkowo również, pojawiła się mała gra kratą, planowana na inną okazję. Nie pojawiła się granatowa marynarka w zestawie koordynowanym (moja najbardziej pechowa marynarka, ale o tym przy innej okazji) – zestaw jeszcze trochę poczeka… W ogóle nic nie wyszło tak jak zaplanowałem, a wszystko z powodu niewielkiej pomyłki…

Geneza

W piątkowy wieczór dzielny Polski Bus dowiózł nas do Krakowa. Zabrałem walizkę i dziarskim krokiem ruszyliśmy w kierunku zarezerwowanego apartamentu (tak, brzmi jak nie wiem co, w rzeczywistości zwykła kawalerka o standardzie poniżej średniego;). Na miejscu postanowiłem się trochę rozpakować i… Zamiast swojej marynarki znalazłem cudzy dres… Pomijając serię korespondencji, telefonów i nerwów w sobotę wieczorem okazało się, że moje ubrania i kosmetyki (tzn. zestaw do golenia, dezodorant itp.) powędrowały aż do Kielc. Tam w Kielcach wywołały podobną reakcję okołozawałową co u mnie, tyle, że parę godzin później. Na całe szczęście, dzięki pomocy uprzejmych ludzi z infolinii Polskiego Busa udało się nam wzajemnie zlokalizować i w niedzielę wieczorem dokonaliśmy wymiany walizek.

W każdym razie sobotni ranek zaczął się od małych zakupów, ponieważ nie do końca uśmiechało mi się spędzenie weekendu w jednej i tej samej koszuli i bieliźnie… Dobrze, że są wyprzedaże i szybko stałem się posiadaczem kolejnych dwóch koszul i paru innych drobiazgów z których część występuje w dzisiejszej sesji. Niestety, ja w niej występuję z paskudnie zarośniętym licem ;), gdyż w całym zamieszaniu zapomniałem o nabyciu maszynki do golenia (moja zwiedzała Kielce). Tak czy inaczej, mam nadzieję, że udało mi się na szybko zorganizować całkiem sensowny, nieformalny zestaw. Zresztą mocno “nacodzienny” i chyba najczęściej ostatnio przeze mnie eksploatowany.

Na sobie

Do Krakowa zajechałem w szarej marynarce w kratę (zdekompletowany zestaw garniturowy), dżinsach i welurowych, lekkich brogsach (planowane do tej sesji Brewicki jechały w walizce) i te elementy posłużyły siłą rzeczy za podstawę prezentowanego zestawu.

Nieformalny garnitur

Marynarka pochodzi z kolekcji firmy Van Gils. Uszyta została z mieszanki wełny z bawełną uzupełniona wiskozową podszewką. Jej lekka konstrukcja i bardzo delikatne wypełnienie ramion sprawiają, że nawet w upał da się w niej nie tylko wytrzymać, ale wręcz czuć całkiem komfortowo.

Nieformalny garnitur

Koszula (Bytom) to jak już wspomniałem, wymuszony sytuacją zakup. Wymuszony, ale absolutnie go nie żałuję. Koszula jest dobrze dopasowana, wygodnie się ją nosi (a po kilku praniach będzie zapewne jeszcze lepiej). I podobnie jak marynarka, jest w delikatną kratę. Łączenie wzorów nie zawsze daje dobry efekt w sytuacji, kiedy zestawiamy części garderoby nie z tego samego kompletu. Jedną z zasad, jakimi należy się kierować wybierając dwa elementy z podobnym motywem (jak w tym przypadku – kratą) jest to, aby były wzór był w różnej skali. Czyli tak jak w tym przypadku, krata na koszuli jest wyraźnie mniejsza niż ta z marynarki. W przypadku koszuli, którą mam na sobie, biała krata nie kontrastuje mocno z bazowym dla koszuli różowym. Dzięki temu, z większej odległości koszula wygląda na jednolitą a dopiero z bliska widać grę krat.

Nieformalny garnitur

Spodnie to klasyczne męskie dżinsy. Przyznaję, że nieco już znoszone i zapewne niebawem zostaną oddelegowane do mniej reprezentacyjnych zadań. Mści się zwłaszcza noszenie telefonu w kieszeni, co pozostawia ślad w postaci wyraźnego, prostokątnego przetarcia. Dżinsy pojawiały się już zresztą na blogu przy innych okazjach (na przykład tu). Niemniej jednak granatowe dżinsy i sportowa marynarka to absolutne męskie klasyki. Podobnie buty – lekkie welurowe brogsy, bez fajerwerków, ale sprawdzają się dobrze jako codzienne obuwie.

Nieformalny garnitur

W brustaszy natomiast zagościła poszetka, którą dostałem kiedyś od firmy Trendhim. Ten model dobrze komponuje się z różem koszuli i granatem spodni. Tu złożona w puff, ponieważ wymagała ode mnie małej pracy – zrolowania brzegów, które niestety są maszynowo obszyte. Nie jest to jednak straszne wyzwanie. Niestety, nie dane będzie mi zrolować tej poszetki, gdyż udało mi się ją zgubić… Nie wiem jak, ale brawo ja! 😉

Nieformalny garnitur

Nieformalny garnitur

Nieformalny garnitur

Nieformalny garnitur

Nieformalny garnitur
A po sesji bylo już całkiem nieformalnie 🙂

Marynarka – Van Gils

Koszula – Bytom

Poszetka – Trendhim

Spodnie – Cross Jeans

Skarpetki – Bytom

Buty – Salamander

Zdjęcia – Natalia Juras

Zobacz też Nieformalny garnitur vol. 1

  • czytelnik

    No, przygoda z bagażem robi swoje 😉 Wyobrażam sobie to zdziwienie. Ja zawsze wiążę kolorową wstążkę, żeby właśnie swoj baraż oznaczyć 😀
    A w ogóle, to widzę zmianę w jakości fotek. Na plus. Stylizacja fajna, tylko pasek od spodni bym zmienił. No i pies się gdzieś zapodział?

  • Mateusz

    Wszystko bardzo ładnie, ale ta koszula wygląda okropnie. Tak, wiem, jak to niby odważni faceci noszą różowe, ale mi się kojarzy z imprezą w remizie, czy panami o określonych “preferencjach”. Zwykła niebieska, czy grafitowa wyglądałaby znacznie lepiej, a coś takiego, psuje cały efekt. Zrobi Pan po swojemu, ale proszę nie iść w stronę takich eksperymentów

  • Koszula rzeczywiście nie wygląda najlepiej. Lepiej byłoby dobrać jakieś męskie kolory ;p

  • A moim zdaniem stylizacja super, mimo zawirowań. Dla mnie strój na każdą okazję – do pracy, na imprezę, na spacer. I te skarpetki! 🙂 Zapraszam do siebie 🙂