Brown i town - hat

Koniec ciszy na blogu :)

Przyznaję – zapuściłem bloga. Przerwa w publikowaniu nowych wpisów sięgnęła nie planowanych prawie czterech tygodni. Niestety nie zawsze da się nad wszystkim zapanować. A zdarza się, że jeden poślizg rodzi kilka następnych. No a rzecz raz odłożona na później dalej odkłada się sama. Zatem kilka słów wyjaśnienia.

Kangur
Kangur komputer zrzucił, pan głowy nie urwał, więc można cieszyć mordę 🙂

W pewnym sensie głównym sprawcą publikacyjnego przestoju jest mój pies Kangur. Kangur siedział pod stołem. Na stole stał laptop. Ze stołu zwisał kabel do zasilacza. Kangur w przypływie entuzjamu wystartował spod stołu. Zabrał ze sobą kabel… No i laptop zatoczył elegancki łuk w powietrzu i wyrżnął o podłogę. Niestety, urządzenie okazało się mało odporne na wstrząsy no i przestało działać.

Udało mi się odzyskać dane (uffff….) ale sprzęt spędził dwa tygodnie w serwisie. A ja usłyszałem, że koszty naprawy są na granicy opłacalności (dzięki Kangur!) i w efekcie nabyłem nowy komputer. Swoją drogą strasznie delikatne teraz te urządzenia robią… Raz o podłogę rzucić i już zepsute…

Niestety, brak komputera sprawił, że zaległości zaczęły narastać nie tylko w blogosferze, ale również, a może przede wszystkim, w pracy. Na szczęście tu udało mi się już wyjść prawie na prostą i mogę powoli wrócić do dokończenia kilku rozpoczętych wpisów i przygotowania całkiem nowych. Tak więc już za kilka dni blog się rozrusza jak należy.

Tymczasem wszystkim czytelnikom życzę miłego i do następnego wpisu!