Jak ubrać się dobrze i tanio

Jak ubrać się dobrze i tanio

Są tacy, którzy twierdzą, że nie da ubrać się dobrze i tanio. To najczęściej właściciele firm szyjących drogą (ok, zwykle również dobrą) odzież. Są też tacy, którzy uważają, że nie trzeba wydawać fortuny, aby wyglądać dobrze. I jedni i drudzy mają trochę racji, choć znaku równości między wagą ich argumentów nie postawię. W tym wpisie, dość długim, jak na standardy mojego bloga, przedstawię Wam dlaczego uważam, że obie strony mają swoje racje a także podpowiem, jak ubrać się dobrze i tanio (w miarę możliwości).

Co to znaczy dobrze?

No właśnie, “dobrze” będzie tu słowem kluczem. Na co dzień bliżej mi do klasycznej męskiej elegancji, niż np. typowego, luźnego street wearu i dla tego zwykle dla mnie owo “dobrze” to raczej marynarka i chinosy niż podarte jeansy i wyciągnięta bluza (co nie znaczy, że zawsze tak było;). Tu jednak owo “dobrze” niech po prostu oznacza ubrania przynajmniej solidnej jakości i kroju.

Kwestia czy coś jest drogie czy tanie jest bardziej skomplikowana i tu zależy po prostu od zasobności naszego portfela. Dla kogoś, kto zarabia średnią krajową garnitur za 2-3 tysiące złotych będzie raczej drogim. Ten sam dla osoby pobierającej co miesiąc równowartość na przykład poselskiego uposażenia 😉 już mniej.

Jakość kosztuje

No właśnie. W tym punkcie rację mają ci, którzy twierdzą, że można albo tanio, albo dobrze.

Ale! Nie zawsze drogo znaczy dobrze!

Dobre ubranie musi być uszyte z dobrej jakości materiałów. I takich, na których się przesadnie nie oszczędza, a więc są na przykład podwójne ściegi a tkanina jest krojona z odpowiednim zapasem. W przeciwnym razie będziemy mieli skręcające się po pierwszym założeniu t-shirty albo rozłażące się w szwach swetry. Często wymaga też czasu. A czas to pieniądz.

 

Jak ubrać się dobrze i tanio

 

Po pierwsze – musisz wiedzieć, czego Ci trzeba.

Możesz na przykład upolować pięć dobrych, fajnych marynarek, ale nie na wiele Ci się zdadzą, jeżeli nie będziesz miał porządnej koszuli czy spodni, z którymi możesz je nosić. Zresztą, nie chodzi tu tylko o tak oczywistą rzecz, jak to, jakich elementów garderoby Ci brakuje. Ale po kolei:

  • Czy masz wizję swojego stylu? Ubrania, zwłaszcza w wersji oszczędnościowej, muszą być spójne stylistycznie. Czyli umożliwiać zmontowanie możliwie wielu zestawów w oparciu o niewielki arsenał garderoby. Nie jest sztuką mieć pięćdziesiąt marynarek, setkę spodni i koszul i w oparciu o to budować codziennie inną “stylówkę” (OK, sztuką jest taką garderobę ogarnąć;). Za to łatwo kupić stertę ciuchów, każdy z osobna fajny i porządny, ale wzajemnie do siebie zupełnie nie pasujących.
  • Czy wiesz co chcesz kupić? Jaka marynarka jest dla Ciebie fajna? Mocno dopasowana? Dłuższa? Krótsza? Jakie ma mieć klapy? Otwarte czy zamknięte? Szerokie czy wąskie? Jedno rozcięcie, dwa, czy wcale? Kozerka ma być wysoko czy nisko? Na dwa czy trzy guziki? Jak ma być położony funkcjonujący guzik? Kieszenie nakładane czy cięte? Z patkami czy bez? O kolorze i tkaninie nawet nie wspominam. To samo dotyczy koszul (np. kołnierzyk, mankiety, tkanina, dopasowanie), spodni (np. stan, zapięcie) i każdego innego elementu garderoby, skarpetek nie wyłączając 😉
  • Czy czytasz metki ze składem? OK – tu nie ma kompromisów:

 

Im bliżej ciała, tym mniej sztucznych dodatków

To znaczy, przy ciele praktycznie zero procent (skarpetki mogą, ale nie muszą, mieć trochę więcej), trochę dalej trochę więcej. Ale generalnie, w przypadku odzieży podstawowej (tak do marynarek, bo kurtki czy płaszcze to już inna historia) nie powinny przekroczyć tych 15%.

  • Czy zachowasz zimną głowę? Wstyd powiedzieć, nie raz zdarzyło mi się kupić coś pod wpływem impulsu. W stylu wyszedł po bułki, wrócił z marynarką. Zwykle niestety takie zakupy nie dają się zaliczyć do tych najbardziej udanych. Choć parę trofeów z kategorii ulubionych trafiło do mnie dzięki impulsowi.

Po drugie, gdzie szukać

Z drugiej ręki

Jeśli nie straszne Ci zakupy w second-handach, to połowę problemu masz już z głowy. Można polować albo w sklepach stacjonarnych, albo na różnych portalach aukcyjnych (np. Allegro, Etsy, eBay itp). I można tam nabyć prawdziwe perełki w znakomitym stanie w bardzo atrakcyjnej cenie. A już na bank warto tam szukać różnych akcesoriów.

Wyprzedaże

Jeśli nie przekonują nas zakupy z drugiej ręki pozostają wyprzedaże. W zasadzie obecnie sezon na obniżki trwa… cały sezon. Niestety bardzo dużo firm winduje początkowo ceny na absurdalny poziom aby już po dwóch tygodniach obniżać je do jako-tako akceptowalnego i kusić potencjalnych nabywców zniżkami rzędu nawet tysiąca złotych. Niestety, łatwo dać się złapać na taką “okazję”. W każdym razie warto mieć rozeznanie, które firmy stosują odpowiednio atrakcyjne przeceny bądź inne promocje (np. dwie sztuki w cenie jednej).

Przy tej okazji mała dygresja. Duże sieciowe firmy są bardziej skłonne do wyprzedaży z 50 czy 70% zniżką. Oczywiście, nadal na tym zarabiają. Świadczy to o dużej marży narzucanej na towar i tak naprawdę za pierwotną ceną niekoniecznie kryje się odpowiadająca jej jakość. Z kolei mniejsze marki, zwłaszcza mali producenci oferują może niższe zniżki (o ile w ogóle), ale za to ich ceny znacznie częściej odpowiadają rzeczywistej jakości. Choć i tu zdarzają się wyjątki i warto zapytać dr. Google o opinie na temat marek, których nie znamy.

Sklepy outletowe (np. TK Maxx albo Peek & Cloppenburg) to również miejsca godne polecenia. Ale należy pamiętać, że nie każdy sklep z nazwą “outlet” jest faktycznie outletem, no i zawsze wśród naprawdę fajnych rzeczy można natknąć się na ubrania delikatnie mówiąc średniej wartości. Więc na zakupy zawsze z zimną głową;)

Blogi i fora

Wymiana czy sprzedaż ubrań z garderoby blogera jest znacznie częstsza w damskiej części blogosfery, gdzie często na sprzedaż leci ciuch założony tylko na jedną sesję. W męskiej też się to zdarza, ale znacznie rzadziej. Męska z kolei obfituje w zestawienia promocji i internetowych okazji. Niektórzy blogerzy przygotowują regularnie listy najnowszych “okazji” (przy okazji odsiewając ziarno od plew, bo żaden szanujący się bloger nie będzie polecać na przykład poliestrowych marynarek czy akrylowych swetrów). Inni podzielą się kodami, które dadzą 10-20-30% zniżki na zakupy w konkretnym sklepie. OK, to nie jest działanie pro-publico-bono, bo oni też na tym zarobią swoje pięć groszy, ale nie widzę w tym niczego złego, biorąc pod uwagę włożoną przez nich pracę, a ich prowizja naszej kieszeni nie drenuje.

Myśl do przodu!

Jest jesień, zima… Jakich ubrań szukasz? Ciepłych? No właśnie niekoniecznie… Nie Ty jeden marzniesz i konkurencja wśród polujących na zimowe okazje gwałtownie wzrasta. Natomiast typowo letnie ciuchy mają jakby mniej amatorów. Oczywiście, takich raczej nie znajdzie się w dużych sieciówkach, ale w outletach bądź na internetowych aukcjach owszem. A ponieważ amatorów takich ubrań chwilowo ubywa, może być to dobrym momentem aby uzupełnić letni arsenał. Choćby o lniane koszule – niedawno udało mi się kupić fajną, lnianą koszulę w bardzo przystępnej cenie (z pierwotnych 300 zostało 80 zł) zagubioną między grubymi i ciepłymi flanelami. Tak samo jak latem – mało kto pomyśli o zakupie tweedowej marynarki, w sytuacji, gdy na dworze jest powyżej 30ºC w cieniu.

Rzecz jasna, minusem takiego planowania jest to, że z debiutem w nowym nabytku trzeba będzie trochę poczekać. A to wystawi naszą cierpliwość na próbę. No i pewnym ryzykiem dla budżetu jest to, że zrobimy zbyt duże “zapasy” na nadchodzący sezon ubraniowy, więc trzeba pamiętać, aby na bieżąco uaktualniać listę potrzebnych rzeczy.

Jak ubierać się tanio i dobrze – rzecz najważniejsza

W tym, jak ubierać się tanio i dobrze, najważniejsza jest jedna rzecz – cierpliwość. Czasami polowanie na okazje może się przeciągać – nie pojawiają się np. aukcje z odpowiadającym nam fasonem marynarek, albo oferowane rozmiary nie rokują powodzenia nawet po solidnych interwencjach krawieckich. Bywa, że jak na złość, konkurencja wykupiła nam pożądany model, zanim rozpoczęła się wyprzedaż. Trudno – bywa. Za to mieliśmy więcej czasu, aby naodkładać gotówki na kolejne okazje. A okazje często chadzają parami;)

Photo on Foter.com