Islandia

Islandia

Tak się złożyło, że ostatni rok zaznaczył się serią okrągłych urodzin wśród moich przyjaciół. Wszyscy jesteśmy z tego samego rocznika, razem kończyliśmy liceum i w 2017 przyszło nam się pożegnać ostatecznie już z “trójką z przodu” i wymienić ją na “czwórkę”. Jako, że okazja znacząca, każdorazowo staraliśmy się świętować ją w jakiś niecodzienny sposób (no dobra – dwie czterdziestki z powodów organizacyjnych są przełożone na 2018, ale co się odwlecze, to nie uciecze:). I tak pierwsza z serii urodzinowych wypraw zawiodła nas do Norwegii (a pisałem o tym tu) a ostatnia, grudniowa, aż na Islandię. Że zima i zimno? I co z tego? Było pięknie! A Islandia to w końcu było marzenie naszego ostatniego jubilata.

Tak na prawdę te urodzinowe wypady chyba na stałe zagoszczą w naszych kalendarzach. Kilka dni temu w trakcie spontanicznego po-noworocznego spotkania przy pierwszym piwie wymyśliliśmy nową eskapadę (znowu Norwegia), a w połowie drugiego mieliśmy już kupione bilety i zarezerwowany nocleg 🙂 I w długą listę kolejnych wycieczek: Spitzbergen, Szkocja, Kazachstan, Ukraina, Finlandia, Afryka, Kanada i jeszcze trochę!

Wypad na Islandię, tak jak większość naszych eskapad to męskie imprezy. Oczywiście oznacza to konieczność domowych negocjacji i znacząco ogranicza dostępny czas. No ale daje też pretekst do kolejnego wyjazdu, już nie męskiego, w ramach reparacji;)

Islandia czeka – w drogę!

Już na starcie spotkało mnie bardzo przyjemne zaskoczenie. Stojąc w kolejce do odprawy spotkałem jedną ze swoich dawnych studentek (pozdrawiam serdecznie w tym miejscu), która jak się okazało aktualnie mieszka w Reykjaviku i okazała się źródłem bezcennych informacji:)

A po lądowaniu – cóż, chyba jak zdecydowana większość wycieczkowiczów udaliśmy się do wypożyczalni samochodów i ruszyliśmy na podbój stolicy. A następnego dnia ruszyliśmy odkrywać naszą Islandię. Ograniczenia czasowe (i budżetowe – Islandia nie jest tanim miejscem) zmusiły nas do trzymania się raczej utartych szlaków. Jednak Islandia tak nas zauroczyła, że zapewne powrócimy tam jeszcze z zamiarem zdobycia nieco bardziej odludnych terenów.

Islandia

Naszą główną bazą wypadową było Hörgsland, gdzie znajduje się bardzo przyjemny pensjonat. Właściciele ośrodka dzierżawią również 26 km pobliskiej rzeki, według zapewnień pracowników, pełnej pstrągów, łososi i troci wędrownych. Jeden z nich chwalił się trocią o długości 116 cm. Dla zainteresowanych: licencja na połowy w tej rzece adekwatna do opowieści o okazach, prawie 1000 PLN za dzień wędkowania.

Pierwsze atrakcje

Już w drodze do Hörgsland odwiedziliśmy dwa żelazne punkty każdej wycieczki. Słynny Geysir oraz wodospad Gullfoss. Niestety, tu przyrodę podziwia się w towarzystwie licznych turystów, głownie z Azji. Ale mimo to warto. Potężny słup wody eksploduje co kilka minut strzelając na wysokość dobrych kilkunastu metrów. W innych źródełkach bulgocze i paruje woda. To wielki islandzki gejzer Geysir. Natomiast Gullfoss to wielki wodospad. Naprawdę robi wrażenie.

25353679_1751638961522474_5696783350344723569_nIslandia

Dzień drugi…

… to wizyta między innymi w lagunie lodowca Jökulsálrón. Przepiękne miejsce z dryfującymi bryłami lodu (te kolory!) oraz pluskającymi między nimi fokami. Kilkaset metrów dalej zatoka otwiera się do morza i jest to następne miejsce zapierające dech w piersiach. Czarna plaża i wyrzucone na brzeg bryły lodu tworzą niesamowity krajobraz.

Dzień zakończyliśmy w Höfn. Niewielkim, urokliwym miasteczku w przytulnej tawernie serwującej dobre piwo i dobre jedzenie.

Islandia

IslandiaIslandia25354007_1712200432180880_1669936813012128818_nIslandia

Dzień trzeci

Czyli powrót do Reykjaviku, a po drodze dalszy ciąg zwiedzania. Trafiliśmy między innymi do najstarszej islandzkiej farmy – datowanej na XI wiek. Obok znacznie młodszego kościółka znajduje się niewielki cmentarz. Islandczycy zaś w okolicach Bożego Narodzenia obwieszają wszystko co się da choinkowymi lampami. Przyznam, że tak ozdobione nagrobne krzyże robią upiorne wrażenie.

Reynisfjara niedaleko miejscowości Vík í Mýdral to przepiękna, czarna plaża z bazaltowymi, skalnymi “organami” i niewielkimi jaskiniami.

Skógafoss to wodospad z podwójną tęczą. Sam w sobie jest imponujący a dodatkowego uroku dodają mu dwie tęcze. Podobno szczególne wrażenie robi latem, kiedy otaczająca go roślinność rozkwita bujną zielenią.

 

25348329_1712233075510949_7624420744567677102_nIslandiaIslandiaIslandia

Powrót…

… to krótkie zwiedzanie Reykjaviku a następnie droga na lotnisko. Ponieważ mieliśmy zapas czasu jechaliśmy trochę okrężną trasą zahaczając między innymi o słynne kąpielisko geotermalne Blue Lagoon. National Geographic wymienia to miejsce jako jeden z 25 przyrodniczych cudów świata. Cóż.. Choć miejsce piękne i wyjątkowe, to jednak nie zgadzam się tą opinią. Na samej Islandii jest kilka innych miejsc bardziej zasługujących na tak zaszczytne wyróżnienie.

Znacznie większe wrażenie niż Blue Lagoon zrobiło na nas inne pole geotermalne. Zapach siarki i cały niemal apokaliptyczny krajobraz robią razem iście piekielne wrażenie.

Islandia IslandiaIslandia Islandia

Zorza

Zorza polarna miała być główną atrakcją wyprawy. Przed wyjazdem żartowałem, że pokaże się dopiero po naszym wylocie. I prawie się sprawdziło. Niestety, najładniejszą widzieliśmy z samolotu 🙂

Islandia

Zdjęcia, w większości Robert Zieliński 😉

A na koniec, dla wytrwałych kilka ujęć z powietrza i z ziemi jakie powstały w trakcie naszej wyprawy 🙂