Dwurzędówka i golf

Dwurzędówka i golf

Wygląda na to, że w tym sezonie golfy powracają na dobre. I bardzo mnie to cieszy, gdyż po kilku latach rozbratu z tym elementem garderoby, znowu zapałałem do nich cieplejszym uczuciem. Tak w sam raz na sezon jesienno-zimowy. Golfy świetnie łączą się zarówno ze sportowymi marynarkami (na przykład z tweedem) czy bardziej formalnymi dwurzędówkami albo nawet z kompletnymi garniturami. Tym ostatnim odejmie to nieco formalności w porównaniu do klasycznego zestawu typu biała koszula+ciemny krawat ale nadal pozostają stylowe i co więcej, wyda jasny komunikat – ja nie muszę, ja lubię chodzić w garniturze. OK, dzisiaj nie przedstawiam stylizacji w garniturze, choć taka też się pojawi w przyszłości. Na dzisiaj mam bardziej swobodny zestaw: dwurzędówka, golf i chinosy.

Na sobie

Zastanawiam się, czy też macie takie ubrania, które proszą się o wymianę, ale serce nie pozwala się z nimi rozstać. U mnie do tej kategorii należy przewijający się tu czasami brązowy płaszcz (np. tu), upolowany dawno temu w second-handzie. Mam przecież lepsze jakościowo, młodsze, mniej zużyte, a jednak ten, miejscami już wypłowiały, ma w sobie coś takiego, że nie potrafię się go pozbyć. Wiem, że to “coś” to moje bardzo subiektywne odczucie, ale noszę go, jeśli tylko temperatura na to pozwala. Podobnie jak kapelusz, który stanowi prawie nierozłączny tandem z płaszczem.

Dwurzędówka

Marynarka pochodzi z kupionego rok temu garnituru Próchnika. Mam co do niego bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony był to zakup dokonany trochę pod wpływem impulsu, z drugiej polowałem na coś w tym stylu. Lubię ten krój, podoba mi się jego krata, ale… Tkanina z której został uszyty zawiera dość spory dodatek poliestru, bo wg. metki kilkanaście procent. W moim przypadku, jest to górna granica akceptowalności tego dodatku w marynarkach jesienno-zimowych (w wiosenno-letnich to zero). O ile w przypadku niektórych tkanin taka domieszka nie ma jeszcze dużego wpływu na komfort użytkowania, to tu jednak ma. W bardziej aktywne dni pojawia się czasami lekki dyskomfort. Cóż, na razie pozostanie w mojej szafie jako placeholder, bo jednak bardziej go lubię, niż nie lubię:)

Golf

Dobra wełna daje się nosić nawet na gołe ciało. Tak jest w przypadku tego golfa, wykonanego z wełny merynosa. Początkowo myślałem, że jeśli założę go bez podkoszulka to zaswędzi mnie na śmierć. Próba wypadła jednak pozytywnie i choć jest to nowy nabytek, to szybko trafił do grupy częściej noszonych ubrań.

Spodnie

Zestaw uzupełniają bordowe chinosy. Bordowy to kolor bardzo uniwersalny, łatwo łączący się z innymi barwami. Tu dobrze łączy się z ciemno-bordowym golfem i kontrastuje z marynarką. Swoją drogą, są to spodnie, których raczej nie lubię. Mają za niski stan, nie zawsze dobrze się układają. Jednocześnie bardzo często je noszę i czekam aż zużyją się na tyle, że nie będzie mi szkoda się ich pozbyć. Te jednak jak na złość wykazują się dużą wytrzymałością i wygląda na to, że jeszcze długo będą czekać na lepszego następcę.

Przyznam, że poszetka (Bytom) znacznie lepiej wyglądała w dziennym świetle niż widać to na zdjęciach. Chociaż tu nie razi, to jednak przy następnej okazji, kiedy będę eksploatować ten zestaw (lub jego wariację) postawię na coś w odcieniach bordo.

Dwurzędówka i golfDwurzędówka i golfDwurzędówka i golfDwurzędówka i golf

Płaszcz – secondhand

Marynarka – Próchnik

Golf – Giowani e Belli (TK Maxx)

Buty – Florisheim Imperial (TK Maxx)

Poszetka – Bytom

Kapelusz – Zara

Zdjęcia – Totofoto